Pewien wiersz
powinien być napisany,
a nie został.
Poeta jednak cierpliwie
nosi go w sobie.
Kolebie
jak w kołysce dziecię.
Nuci łagodne melodie,
by go nie spłoszyć.
I czeka,
aż urośnie,
okrzepnie,
wypięknieje.
Może to trwać
dość długo.
Ale wybrał sposób
właśnie taki.
To droga trudniejsza,
ale budzi nadzieję,
że zrodzony wiersz
będzie żyć.