Recenzja - Zbigniew Bieńkowski

 
Recenzja wydawnicza książki

Janusza Adama Kobierskiego "Zza siódmej skóry"
(dla Wydawnictwa Poznańskiego)

 

Z rzadką satysfakcją recenzencką witam tom wierszy dojrzałego ciekawego poety. "Zza siódmej skóry" - po rozmowie z autorem, wspólnym przeanalizowaniu wierszy, usunięciu kilku utworów słabszych, dopełnieniu zbioru kilkoma nowymi - jest tomem jednolitym o precyzyjnej dociekliwości uczuciowej i myślowej. Tytuł zbioru "Zza siódmej skóry" (zamiast proponowanego uprzednio "Ślad zatrzymany") oddaje trafnie zasadniczą cechę poezji Janusza Adama Kobierskiego! Docierać do źródeł, sedna, sensu przeżyć, zjawisk psychicznych, sytuacji egzystencjalnych. Ujrzeć aż " jak to sam poeta określił w jednym z wierszy "sens bezsensu we wszechświecie". Wiersze Kobierskiego zwracają uwagę dojrzałością wcale nie debiutancką. Nie rządzi tymi wierszami przypadek czy okoliczność. Z każdego nieomal utworu wyziera ambicja docierania, podważania, drążenia, przebijania się przez materię przeżycia. Wszystko, treść egzystencji, pamięć, dystans międzyludzki, sen są dla Kobierskiego przede wszystkim terenem odkrywania sobie siebie. Są w tych wierszach bardzo cienkie subtelności, zaskakujące niekiedy odkrycia psychologiczne. Przykładowo:

...ślady poparzeń
na cienkiej skórze pamięci
("Miejsce urodzenia")

 

Sny przeźroczyste w krwawym ciele
Choroba drąży je tak cicho
jak słowa które mówisz w śnie
("Monolog do matki")
 
Pomiędzy słowem a słowem
jakaż cisza znaczeń
Pomiędzy gestem i gestem
jakiż teatr ruchu...
("Odległości")
 
Wiersze Kobierskiego są jakby nieustającą medytacją. Ten medytacyjny charakter tłumi żar uczuciowy, to prawda. Autoanaliza zabija spontaniczność, hamuje kreację i bezpośredniość wyrażania, także prawda. Ale jedno i drugie rekompensowane jest pasją samopoznania.
Dźwięk, obraz, słowo, a także milczenie (parafrazując jeden z utworów Kobierskiego) to instrumenty służące poecie przede wszystkim do ujęcia utajonego, podskórnego życia (myśli, uczuć), tego psa egzystencji ("skąd pies wziął się we mnie/ ujada i warczy"), tego kogoś-czegoś, co wrósł tak kompletnie (parafrazując wiersz Kobierskiego) w osobowość ludzką, jakby go nie było.
Zdarzają się wiersze, w których czai się oczywistość, żeby nie powiedzieć banał. Jest to nieunikniony towarzysz każdego poszukiwacza własnej mądrości. Kobierskiemu na ogół udaje się nie przekraczać tej granicy ryzyka. Niech jeszcze przejrzy tom i pousuwa ewentualnie pokutujące być może zwroty (jeden taki zauważyłem) w rodzaju "wymowne milczenie".
Poezja Janusza Adama Kobierskiego budzi zaufanie i nadzieję. Zbiór "Zza siódmej skóry" absolutnie kwalifikuje się do wydania.
Zbigniew Bieńkowski
Słupsk, 1977 r.
Image

Poezja księdza Janusza Adama Kobierskiego, choć od początku jest jednorodna, nazywana bywa przez krytyków różnymi określeniami. Piszą o niej jako o poezji religijnej, kapłańskiej, antycznej, kulturowej, biblijnej... jest przecież autorem tomiku z licznymi wierszami z Ziemi Świętej. Ta współczesna poezja księdza poety jest na tyle uniwersalna, że trafia do Czytelników o różnych gustach literackich.