Z wyżyn nieboskłonu,
ze śpiewnych rejestrów galaktyk,
ze splendoru boskiego światła
patrzą na nas gwiazdy.
Każdy człowiek jedną
ma pisaną sobie.
Ale jak ją rozpoznać?
Jak znaleźć...
w tym mrowiu złocistym
na czarnym jak los tle?
Niektóre mrugają do nas.
Widocznie chcą rozweselić
albo pocieszyć.
A może dać znać,
że wszystko jest w porządku.
Czasami jakaś spada
w chwilową pomrokę nocy.
I wtedy mówimy,
że ktoś z ludzi umarł.
A ona przybywa,
by rozjaśnić drogę
ku wysokościom Pana.