Wiersz o radości


Układam go z okruchów,
takie wszak się zdarzają.
Poranne godziny w uniesieniu ducha
w świetle z góry, które on chłonął.

Lepiłem go z resztek mych niespełnień.
Przez to ocalonych dla upartych marzeń,
z nadzieją, że jednak zaistnieją,
choćby w innym czasie;

że zdarzą się chwile godne wieczności,
bo właśnie o smaku jej wykradzionym
albo darowanym nam z łaski Niebios.

Niech się w tym wierszu znajdą
wszelkie zachwyty, odpryski, odblaski
uczuć, zadziwień, emocji tak bardzo bogatych.
Fragmenty baśni wysnutych
nocą na własny użytek,
obwarowanych murem
z niebotycznych pragnień.

Ten wiersz ma świecić, błyszczeć i zdumiewać.
Musi być jak prawdziwy diament,
który błyska ogniem.

Muszę uwierzyć ja sam oraz inni,
że radość naprawdę tu na ziemi jest:
czasami, co rusz, niekiedy na dłużej.

VII 2008

Image

Poezja księdza Janusza Adama Kobierskiego, choć od początku jest jednorodna, nazywana bywa przez krytyków różnymi określeniami. Piszą o niej jako o poezji religijnej, kapłańskiej, antycznej, kulturowej, biblijnej... jest przecież autorem tomiku z licznymi wierszami z Ziemi Świętej. Ta współczesna poezja księdza poety jest na tyle uniwersalna, że trafia do Czytelników o różnych gustach literackich.