Mężczyzna przychodzi z lasu.
Kobieta z ogrodu.
On wojownik skuteczny.
Ona motyl płochy.
On świat na plecach niesie.
Ona obłok zwiewny.
Rynsztunek jego cały –
tarcza, miecz i zbroja.
Ona w pancerzu urody.
Ciągle nie jest twoja.
I nie wiadomo, czy będzie,
bo siłą jej nie zdobędziesz.
Musisz lekkość osiągnąć,
by wzlecieć z nią w przestworza.
Zrozumiesz, że ona rej wodzi
w powietrzu, na ziemi… i wszędzie.
To brzmi jak żart bez krzty prawdy,
więc nie wiem, jak dalej będzie.
V 2018