Monolog króla Dawida

Nie spodziewałem się tego.
Byłem przecież pastuchem,
najmłodszym spośród siedmiu braci.

Królestwem moim były łąki,
rozłogi zieleni i błękitu w górze.

Ćwiczyłem się w strzelaniu z procy,
choć na myśl mi nie przyszło,
że to się kiedyś przyda,
że tym sposobem pokonam Goliata,
tę górę mięsa i bezczelnej pychy.

Nie wiedziałem,
że wierne oko Jahwe
wciąż spoczywa na mnie,
że wywiedzie mnie z pastwiska
spomiędzy owiec ojcowych,
zrządzi pasmo przygód,
wojen i tryumfy zwycięstw,
posadzi na tronie i uczyni królem
na całe czterdzieści lat.

Jahwe, o Jahwe…
nie to mi było w głowie.
Pokonał mnie demon lenistwa
i pożądliwości…

A teraz u wrót Szeolu
nie patrzę na czasy chwały.

Odżywają w mojej pamięci
lata najwcześniejsze,

kiedy serce było tak czyste
jak wszystko
tuż po stworzeniu..

Image

Poezja księdza Janusza Adama Kobierskiego, choć od początku jest jednorodna, nazywana bywa przez krytyków różnymi określeniami. Piszą o niej jako o poezji religijnej, kapłańskiej, antycznej, kulturowej, biblijnej... jest przecież autorem tomiku z licznymi wierszami z Ziemi Świętej. Ta współczesna poezja księdza poety jest na tyle uniwersalna, że trafia do Czytelników o różnych gustach literackich.